Layout by Raion

14 lis 2014

Felsarin - "Szkoła życia".

Poprzez czasu wieczność, byłem znany przez swoją nienawiść.
Lecz jestem handlarzem grzesznych wyborów.
Dla mnie nigdy nie jest za późno.
~Avenged Sevenfold - "Shepher of fire"


   Jak mógł się spodziewać, nikt nie doszedł do porozumienia i w efekcie wszyscy stracili tylko czas. Wracał do domu myśląc tylko o spokoju, mając nadzieję, że nikt mu nie przeszkodzi ani nie zastanie na miejscu nieciekawej niespodzianki.
-Wróciłem - szturchnął śpiącą płytko Sorenię. Młoda smoczyca otworzyła oczy.
-I jak? - zapytała sennie.
-A gdzie tam... przynieśli wino i zapomnieli o całym świecie. Wszystko w porządku?
-Tak, nikomu nic nie jest.
-To dobrze.
   Położył się obok niej. Zapadła długa, głucha cisza. Przeczucie mówiło mu jednak, że coś jest nie tak.
-Muszę zadać ci pytanie - mruknęła Sorenia.
-To coś niepojącego?
-Zależy jak na to spojrzeć. Planujesz coś jeszcze zrobić? W nami?
-Co masz na myśli? - spytał powoli.
-Nie domyślasz się? Chodzi mi o rodzinę.
-Przecież jesteśmy, wszyscy są szczęśliwi, czego więcej ci trzeba?
-Z Jertem mieliśmy najpierw wychować Aresa, a potem myśleć o rodzinie.
   Zamilkła. Czuł na sobie jej wzrok.
-Zanim podrosną minie jeszcze sporo czasu, nie martw się o to - odpowiedział po minucie.
-Dobrze byłoby wiedzieć. Chcę mieć własną rodzinę, od dawna chciałam.
   W tej chwili przerwało im przybycie Seprisa. Mały smok wtargnął do groty oglądając się za siebie.
-O, wróciłeś - stwierdził na widok ojca. Podszedł bliżej - jak było?
-Do niczego nie doszliśmy - powiedział Felsarin - coś się działo?
   Sepris rzucił okiem na Sorenię.
-Można tak powiedzieć - zaczął powoli - ale nic mi nie jest. Naprawdę kazałeś Jertowi mnie śledzić i pilnować?
-Nie, powiedziałem by mieli oko na twoje bezpieczeństwo.
-Czyli jednak tak.
-Zależy mi na was, więc dbam o to, by nic was nie zeżarło. Coś ci nie pasuje?
-Tak - prychnął młody - mam wrażenie, że ktoś ciągle za mną łazi. Czemu po prostu nie nauczysz mnie walczyć?
   Felsarin spojrzał na chwilę w bok.
-Chcesz tego? - zapytał.
-Oczywiście.
-Bez względu na wszystko?
-Tak.
-Na pewno?
-TAK.

***

   Następnego dnia, wcześnie rano wyciągnął syna w puste pole z dala od innych mieszkańców doliny.
-Dlaczego o tej porze? - zapytał ze zgryzem młody smok idąc za Felsarinem - mamy przecież na to cały dzień...
-Nie mówiłem ci, że nie będzie łatwo? - spytał złośliwie - to taki element nauki, musisz być zawsze gotowy. Twoją słabością może być nieprzygotowanie i lenistwo, jeśli chcesz mieć jakiś cień szansy.
-Trochę mnie nauczyli...
-To pokaż.
-Ale tak teraz?
-Tak. Rzuć się na mnie, spróbuj zrobić mi krzywdę.
   Sepris popatrzał na niego krzywo, następnie skoczył mu na bok wbijając pazury w ciało. Felsarin złapał kłami młodego smoka za nogę i szarpnął zrzucając go z siebie na ziemię. Puścił go. Poczekał aż wstanie i zaczął:
-Nigdy nie atakuj większego i silniejszego smoka - powiedział do syna - jesteś zwinniejszy i szybszy, powinieneś to wykorzystać. Walka nie polega tylko na bezmyślnym odgryzaniu sobie kończyn.
-W takim razie jakie mam szanse z starciu z dorosłym smokiem?
-Znikome - Felsarin zmrużył oczy. Usiadł i wyjaśnił - starsi są wolniejsi, powinieneś unikać natarcia. Jeśli jesteś na tyle zdesperowany by atakować, próbuj od tyłu.
-A jeśli chodzi o obronę samego siebie?
-Spowolnij go. Bez nogi albo skrzydła na pewno cię nic nie dogoni. Z drugiej strony jak walczysz z kimś twojego wieku, musisz stawiać na to, w czym jesteś lepszy. Nie ma sensu siłować się z kimś silniejszym i cięższym. Powiedz mi w ogóle, jak zabiłeś Norkada?
-Przegryzłem mu szyję.
-Czyli nie przewidział tego, że możesz to zrobić.
-No raczej.
-Korzystaj z zaskoczenia. Dzisiaj wytłumaczę ci kilka kwestii, pokażę parę rzeczy, a jutro przyprowadzę Aresa. Mnie nauczyli atakować, ciebie nauczę bronić.
-A podobno najlepszą obroną jest atak...
   Ogarnął wzrokiem po otaczających ich drzewach.
-Bo jest, ale póki żyję, nie pozwolę ci nikogo skrzywdzić od tak sobie.
-Nie możesz mi niczego zabronić - zaprzeczył Sepris z wyrzutem.
-Twoja wola, wynocha. Przepuściłeś swoją szansę.
-Ale jak to? - spytał zaskoczony smok.
-A tak to. Nie chcesz się dostosować to nie będę nawet próbował.
   Sepris popatrzał na niego z rosnącym gniewem w błękitnych ślepiach. Felsarin podniósł zad i ruszył z powrotem do doliny.
-Musisz mnie nauczyć, jesteś moim ojcem - zaskrzeczał za nim syn.
-Po pierwsze, to nic nie muszę - odpowiedział Felsarin zatrzymując krok - a po drugie, to ty chciałeś uciec. 
-I pozwolisz abym był bezbronny i bezradny?
-Przynajmniej nikomu nie zrobisz krzywdy. Wolałbym cię zabić niż uczynić takim jak ja, więc albo będziesz grzeczny, albo odejdź i rób co chcesz. Ja nie robię tego dla siebie.
-No dobra...- prychnął młody gad.
-Zapomniałeś o czymś.
-Przepraszam.
-Świetnie, szacunek to podstawa, a szczególnie do starszych. Teraz posłuchaj mnie uważnie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz